Marketing lokalny – podstawy

Marketing i reklama to te obszary biznesów, które kojarzą się z nachalnością, manipulacją i niejednokrotnie z tandetą. Po części jest to prawda, ponieważ oglądając pasma reklamowe w TV czasami mamy poczucie życia w klatce Matrixa. Tylko, że to co widzimy jest reklamą – jednostronnym przekazem firmy do klienta. Marketing – szczególnie w sferze Internetu – jest rozmową z klientem, tworzeniem więzi (nie jednokrotnie emocjonalnej, opartej na konkretnych wartościach), i choć brzmi to dość patetycznie, to jednak trendy w marketingu właśnie idą w tą stronę: klient nie tylko chce słuchać, ale też i mówić i być słuchanym, i nikt nie mówi tutaj o rozmowie z call center.

Marketing, a marketing lokalny

Marketing jest promocją usług jak i samej firmy, ale nie w nachalny sposób tylko w spersonalizowany pod klienta. Jak rozumieć personalizację? Na 1000 osób odwiedzających nasze www są osoby, które potrzebują usług firmy w jasno spracowanym celu: dla domu, dla firmy, dla dzieci, dodatkowo dzielą się ze względu na wiek, płeć, status społeczny, itp. Tych informacji możemy zbierać bardzo dużo. Pomaga nam w tym dobrze skonfigurowany Google Analytics, ale też zewnętrzne systemy, np. do e-mail marketingu. Odpowiednio zaprojektowany „monitoring” strony pozwala nam na 1/ dowiedzenie się czego szukają klienci i 2/ oferowanie klientom tylko tego czego potrzebują.

W praktyce wygląda to tak, że przestajemy oferować „wszystko wszystkim” i liczyć, że wzrośnie nam sprzedaż, a oferujemy konkretne usługi konkretnym (zainteresowanym) osobom. W ten sposób, nie musimy przeznaczać na marketing ogromnych budżetów, ale estymować spodziewane efekty i dobierać takie rozwiązania, które będą dla nas efektywne (szybko monetyzowane).

Targetowanie

Oprócz wspomnianych wyżej rodzajów informacji jakie możemy zbierać o naszych (potencjalnych) klientach, możemy dowiedzieć się jeszcze jednej, mianowicie: gdzie obecnie znajduje się nasz odbiorca. Współczesne systemy reklamowe: począwszy od Google poprzez model RTB (banerowy) a na Facebooku skończywszy, pozwala nam dodać jeszcze geolokalizację, gdzie (pod jakim adresem) dany przekaz reklamowy ma się wyświetlać. Mając zatem biznes, który obejmuje swym zasięgiem np. 50 km, nie ma sensu przeznaczać np. na kampanię w Google Ads budżetów, które swoim zasięgiem mają pokryć np. całe województwo.

System banerowy (RTB) pozwala nam wyznaczyć konkretną grupę docelową, np.: kobiety i mężczyźni, średnio zamożni, dwójka dzieci, zainteresowanie film i podróże, lokalizacja Katowice + 20km. Mając tak sprecyzowany target, wysyłamy przekaz marketingowy, np.: oglądaj swoje ulubione filmy dzięki najszybszemu łączu w Twojej okolicy!. Ten przekaz może pojawić się na takich stronach jak, np. tvn24.pl. onet.pl, bankier.pl czy pudelek.pl (zasoby są tu praktycznie nie ograniczone), ale będą wyświetlane na tych stronach nie w całej Polsce tylko w określonej przez nas geolokalizacji. Finalny efekt jest taki, że jesteśmy na najbardziej popularnych stronach w tym kraju, a płacimy jedynie za… ilość osób, które kliknęły w nasz baner i przeszły na naszą stroną. Za jeden tak dokładnie określony klik zapłacimy 1-2 zł i mamy pewność, że to ci, którzy chcieli się czegoś więcej dowiedzieć o ofercie na naszej stronie.

Możemy dogadać się też z tymi serwisami indywidualnie, ale pod względem kosztów jest to nieefektywne ze względu na kilkutysięczny próg wejścia, jednocześnie nie mając pewności czy kogoś to zainteresuje.

Czy potrzebuje Facebooka?

Facebook ma opinię bazy danych gimnazjalistów, którzy grają w gry i lajkują zdjęcia kotków. To stereotyp. 10 lat temu faktycznie tak było, dziś ta „gimbaza” to dorośli ludzie, którzy mają swoje biznesy, rodziny i nadal są na Facebook. Czy warto zatem lekceważyć platformę, która w Polsce ma ok. 16 mln aktywnych kont użytkowników?

Zasadniczym błędem w marketingu lokalnym firmy z klientami na Facebooku jest traktowanie fanpage firmy jako słupa ogłoszeniowego: publikacja ogłoszeń dot. firmy, promocji i rabatów czy informowanie o nowościach produktowych. Oczywiście takie informacje też powinny mieć tam swoje miejsce, ale wpisy powinny być tak konstruowane, aby obserwatorzy naszego fanpage mieli miejsce na wyrażenie swojego zdania. Często wybuchają tzw. kryzysy w social media, gdzie jest publiczny (na Facebook) konflikt firma – klient i najczęściej wynika on z ignorowania klientów i ich głosu mniej lub bardziej uzasadnionej krytyki.

Facebook pozwala postować globalnie, ale przede wszystkim lokalnie, więc śmiało może być miejscem integracji lokalnej społeczności w tle naszej firmy. Można tym samym osiągnąć naprawdę dobre działania wizerunkowe – sposób w jaki jest postrzegana nasza marka – niskim kosztem. Bardzo skutecznym rozwiązaniem jest tutaj np. cykl tematyczny publikowany regularnie danego dnia tygodnia. Taka tematyka (może być zabawna, może być edukacyjna lub dotykająca lokalnych mieszkańców) pozwala zapisać się w świadomości naszych klientów nie tylko jako partner technologiczny dostarczający Internet, ale także jako firma odpowiedzialna i zaangażowana, znająca klientów i ich potrzeby.

Komunikacja z klientami

Branża marketingowa przez ostatnie 15 lat przeszła prawdziwą rewolucję: od drukowania logo na długopisie pod szczegółową analitykę zachowania potencjalnego klienta w świecie cyfrowym. Lekceważenie potencjału jaki mamy w naszej stronie internetowej (nie dostosowanie jej do współczesnych wymagań Google), nie aktualizowanie jej zawartości, powoduje, że potencjalni klienci nie obdarzą nas swoim zaufaniem, a jest to pierwszy etap drogi zakupowej jaki musi przejść każdy klient w każdym współczesnym biznesie. Czy stać współczesnych przedsiębiorców na takie straty?

Z jednej strony mentalnie marketing jest dla nas studnią bez dna, z drugiej marketing lokalny jest potrzebą, by trafić do najbliższego nam odbiorcy – sąsiada.

0 Udostępnień